Nie wystarczy nam tylko wzrost liczby mieszkań

Podziel się:
Wielkość zasobu mieszkaniowego ma duże znaczenie w kontekście planów obecnego rządu. Co jakiś czas słyszymy o celu Narodowego Programu Mieszkaniowego, który zakłada osiągnięcie do 2030 r. wyniku wynoszącego 435 mieszkań w przeliczeniu na 1000 Polaków.

Taki ilościowy cel oczywiście jest ważny. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że sama liczba lokali i domów na 1000 osób, nie stanowi jedynego kryterium w kontekście warunków mieszkaniowych. Kluczowe znaczenie mają również kwestie związane z jakością zasobu mieszkaniowego. Pomimo szybkiego wzrostu liczby polskich lokali i domów, spora grupa naszych rodaków mieszka w bardzo złych warunkach.

Kłopoty z polskim deficytem mieszkaniowym to żadna nowość

W nawiązaniu do ambitnych planów rządu zakładających osiągnięcie średniej unijnej liczby mieszkań na 1000 osób (435), warto pokusić się o historyczne porównanie. Ciekawe dane z połowy lat 90 - tych udowadniają, że wtedy Polska również ustępowała większości krajów Europy pod względem nasycenia mieszkaniami. W 1994 r. na 1000 Polaków przypadało niecałe 300 mieszkań, podczas gdy na terenie Czech oraz Węgier analogiczna wartość zbliżała się już do 400. Wśród krajów byłego bloku wschodniego, gorsze wyniki notowała tylko skrajnie biedna Albania.
REKLAMA:

Spory deficyt mieszkaniowy Polski widoczny na początku lat 90 - tych wynikał m.in. z faktu, że w czasach PRL-u liczba Polaków wzrosła o ponad połowę (z 24 mln do 37 mln). Pomimo dużego wysiłku inwestycyjnego w latach 60 - tych, 70 - tych i 80 - tych, tego wzrostu populacji nie udało się zrównoważyć po stronie podaży mieszkań. Skutki opisywanej sytuacji odczuwamy do dziś.

Oprócz Polski podobne ilościowe problemy ma także Słowacja

Mimo znaczącego wzrostu liczby mieszkań przypadających na 1000 osób (1994 r. - 296, 2016 r. - 371), Polska pod względem tego wskaźnika nadal prezentuje się słabo na tle innych krajów Starego Kontynentu. Informacje udostępniane przez OECD wskazują, że wśród europejskich członków tej organizacji tylko Słowacja cechuje się podobnym nasyceniem mieszkaniami jak Polska (patrz poniższy wykres). W obydwu wspomnianych państwach (Polska i Słowacja), obecnie na 1000 mieszkańców przypada 360 - 370 domów oraz lokali. Ciekawy punkt odniesienia stanowią Czechy, które osiągnęły już poziom nasycenia mieszkaniami typowy dla krajów Europy Zachodniej. Mowa o wyniku wynoszącym około 450 - 500 mieszkań na 1000 osób (zobacz poniższy wykres). W niektórych krajach Europy (np. Grecji, Portugalii oraz Bułgarii) nasycenie mieszkaniami jest jeszcze większe. Taka sytuacja wiąże się jednak z obecnością dużej liczby lokali przeznaczonych dla turystów.

Fot. RynekPierwotny.plFot. RynekPierwotny.pl


Zły stan wielu polskich mieszkań nadal jest wstydliwą kwestią

Poprawa wskaźnika nasycenia mieszkaniami oczywiście jest bardzo ważnym celem w kontekście polskiej polityki mieszkaniowej. Trzeba jednak pamiętać, że spore znaczenie mają również kryteria dotyczące jakości zasobu mieszkaniowego. Potwierdzają to informacje Eurostatu zaprezentowane w poniższej tabeli. Zgodnie z danymi wspomnianej instytucji, aż 9,4% Polaków musi się zmagać z bardzo złymi warunkami mieszkaniowymi. W przypadku Czech oraz Słowacji, tak zwany wskaźnik poważnej deprywacji mieszkaniowej jest znacznie niższy i wynosi odpowiednio 3,0% oraz 4,3% (zobacz poniższa tabela). Chluby Polsce nie przynosi fakt, że pod względem odsetka osób mieszkających w bardzo złych warunkach, gorzej prezentują się tylko cztery kraje UE - Bułgaria, Łotwa, Węgry oraz Rumunia. Poprawa tej sytuacji powinna być równie ważnym celem polityki mieszkaniowej, jak statystyczny wzrost nasycenia domami i lokalami do poziomu średniej unijnej (435 mieszkań/1000 osób).

Fot. RynekPierwotny.plFot. RynekPierwotny.pl


RynekPierwotny.pl
REKLAMA:
REKLAMA:
Źródło: RynekPierwotny.pl
#wiadomości #prawo

Więcej tematów: