newsletter reklama projekty domów forum
piątek 23 sierpnia 2019
15.05.2019r...

Co wyręczy nas w pracy wokół domu?

Kosiarka do trawy zamiast kosy, pilarka zastępująca piłę ręczną „moja-twoja” czy elektryczna łuparka do drewna. Dzięki nim większość prac w domu i ogrodzie możemy wykonać szybciej, bez wysiłku i bezpieczniej.
Fot. Lange Łukaszuk
Fot. Lange Łukaszuk

Umiecie posługiwać się klasyczną kosą? A kto w ten sposób ścinał pół hektara trawy? No właśnie – takie klasyczne umiejętności się przydają, by skorzystać z nich okazjonalnie, dla przyjemności. Albo dla imponowania znajomym. Szczęśliwie jednak postęp techniki pozwala nam oszczędzać czas i zdrowie.

Fot. Lange Łukaszuk
Fot. Lange Łukaszuk

Do upiększania ogrodu marsz!

Od wiosny do jesieni w ogrodzie pracy nie brakuje: przycinanie i napowietrzanie trawnika, równanie żywopłotu, kopanie grządek, zamiatanie – tu zawsze jest coś do roboty.

Ci, których widzieli, jak ich dziadek kosi łąkę klasyczną kosą, wiedzą, jaki to wysiłek. I na pewno cieszą się z tego, że dziś mogą się posłużyć akumulatorową kosiarką czy podkaszarką – nie ma wątpliwości Marcin Salata, menadżer marki Greenworks, ekspert branży narzędzi ogrodowych w Lange Łukaszuk. – Przyjemność z uporządkowania ogrodu jest taka sama, a zmęczenie o wiele mniejsze – dodaje.

Po kilkugodzinnym machaniu kosą ręce są obolałe – podobnie, jak po cięciu wielkiego, przydomowego żywopłotu starymi, dobrymi nożycami ręcznymi. Posługiwanie się nimi wymaga dobrej kondycji. Ale i tu z odsieczą przychodzi nam nowoczesna technologia.

Precyzyjne, lekkie, akumulatorowe nożyce do cięcia żywopłotów, choćby z oferty firmy Greenworks, to dobry przyjaciel każdego właściciela ogrodu – uśmiecha się ekspert Lange Łukaszuk.

Jak dodaje, takie „pracowite” urządzenia świetnie sprawdzają się też w wykonywaniu innych obowiązków – porządna, zasilana energią z akumulatora glebogryzarka przekopie grządkę, pozwalając nam uniknąć machania szpadlem, a aerator zadba o odpowiednie napowietrzenie trawnika. To zapobiegnie omdlewaniu ramion po wielogodzinnym, wymagającym nie lada wysiłku „czesaniu” trawy grabiami.

Fot. Lange Łukaszuk
Fot. Lange Łukaszuk

Porządek być musi!

Współczesne maszyny mogą nas też wyręczyć w wielu zadaniach związanych ze sprzątaniem domu i ogrodu. Uciążliwe mycie tarasu ubrudzonego tłuszczem po ostatnim rodzinnym grillu? Jeszcze do niedawna spędzilibyśmy kilka godzin z wiaderkiem wypełnionym ciepłą woda i detergentami oraz szczotką z twardym włosiem. Dzisiaj mamy do dyspozycji o wiele wygodniejsze możliwości.
Wystarczy sięgnąć po nowoczesną myjkę ciśnieniową i odpowiednio dobrać ciśnienie strumienia wody oraz dyszę, by skutecznie, ale też bezpiecznie wyczyścić każdą nawierzchnię: taras, ścieżkę w ogrodzie, samochód, rower, czy metalowy grill – wylicza menadżer marki Greenworks.

Fot. Lange Łukaszuk
Fot. Lange Łukaszuk

A co z zamiataniem? Kilka godzin spędzonych z miotłą w ogrodzie w czasie sprzątania skoszonej trawy czy opadłych, wyschniętych liści (jesienią) też potrafi dać nam w kość. – Można to zrobić, ale po co, skoro możemy też sięgnąć po ergonomiczną, akumulatorową dmuchawę (najlepiej taką z funkcją odkurzacza). Silny strumień powietrza pozwoli błyskawicznie wymieść śmieci z każdego zakamarka. Potem wystarczy zebrać je do worka i… po pracy – mówi Marcin Salata.

Kiedy zaś ciężkich śmieci (np. kamieni z ogrodu) zgromadzi się więcej, wcale nie musimy ich nosić w rękach, czy wywozić wózkiem albo klasyczną taczką. O wiele wygodniej i bezpieczniej będzie sięgnąć po ogrodową taczkę z napędem elektrycznym.

Taka zmyślna maszyna pozwala szybko i bez wielkiego wysiłku wywieźć śmieci. I to nawet po nierównym, pagórkowatym terenie – podkreśla menadżer produktu w Lange Łukaszuk.

Fot. Lange Łukaszuk
Fot. Lange Łukaszuk

Narąb mi drewna, maszyno!

Zimą niewiele jest przyjemniejszych rzeczy niż wpatrywanie się we własny kominek. Ale gdy cofniemy się nieco w czasie, wspomnienia bywają mniej przyjemne: wysuszone, drewniane kłody trzeba najpierw pociąć piłą ręczną „moja-twoja”. Po chwili odpoczynku trzeba zaś chwycić za solidną siekierę i żmudnie ciąć kloce na szczapki, które później cała szczęśliwa rodzina będzie wrzucała do kominka, ciesząc się ciepłem i światłem.

A przecież efekt może być równie radosny, choć pozbawiony litrów potu na plecach i drzazg wbitych w dłonie – nie ma wątpliwości ekspert z Lange Łukaszuk. – Kłody szybko i wygodnie potniemy, korzystając z solidnej, akumulatorowej pilarki łańcuchowej. To urządzenie niezawodne i wyposażone w szereg systemów zapewniających bezpieczeństwo pracy – podkreśla.
--
REKLAMA:
--
A co z cięciem kloców? – Siekiera to oczywiście dobre rozwiązanie, ale mawia się przecież, że lepsze jest wrogiem dobrego. Wystarczy więc sięgnąć po porządną łuparkę do drewna, by oszczędzić sobie tak pracy, jak i niebezpieczeństw związanych z posługiwaniem się ostrą siekierą. Te urządzenia (choćby niemieckiej firmy Scheppach) potrafią rozłupać nawet 100 kloców na godzinę. Nie sądzę, by nawet wytrawny drwal z wielką siekierą był w stanie im dorównać – mówi Marcin Salata.

źródło: Lange Łukaszuk

Artykuły podobne:

d